czwartek, 31 stycznia 2013

Uno Espresso

Tak naprawdę to założenia bloga zainspirowała mnie praca w Uno Espresso... dlaczego? bo po raz pierwszy po pracy na różnych sprzętach w różnych miejscach, postawiłem nogę w miejscu, które w moim przekonaniu jest wyjątkowe na polskiej mapie kawowej. Czemu jedyne? poprzez swobodę a przede wszystkim przez miłość Leszka do kawy. Bo gdyby facet byłby inny byłaby to kolejna kawiarnia z nastawieniem na zysk totalny. A dzięki wspaniałemu podejściu do kawy i do firmy - a nie chwaląc się, trochę klientów Uno posiada ;) prócz oddziału we Wrocławiu jest spory pas "pomorski" gdzie również nasi klienci są "nasi" ;) wiadomo bazujemy na sprzedaży maszyn i kaw komercyjnych ale dzięki temu poziom się podnosi non stop. Wzrasta kultura, świadomość obycie z łyżkami, młynkami, tamperami i dzbankami. Tylko na plus. Praca u podstaw. Bardzo ciężka praca.

a kawiarnia? jest to takie miejsce jakby wizytówka firmy, którą bardzo szanuję. Firma z wyjątkową rodzinną atmosferą. Dzięki temu, że mogę być tam sobą, robić zajebiste kawy i bawić się nimi. Edukować, szkolić, dokształcać w otoczeniu wspaniałych ludzi. Po prostu. Nie ściemniać klientów, robić dla nich piątego shota jeśli cztery spieprze po drodze - bezkompromisowo. To jest w tym wszystkim wspaniałe. Różnorodność i kawowa i sprzętowa. Mogę przebadać każdą kawę, która trafi się w ręcę. Każdy ekspres, który się rozpakuje, młynek, przelewówkę. Bajka :)

ale ok troszkę o sprzęcie bo mimo wszystko także dzięki niemu powstają te zacne szoty, dripy, aeropressy, chemexy i syfony...


Na barze stoi Iberital Expression Duo - biały, dwu bojlerówka, ze sterowaną preinfuzją oraz bardzo ciekawą elektroniką. Zmieniłem z 53 na 58 grupy. Każdy guzik do zaprogramowania, włącznik i wyłącznik czasowy ekspresu, grzanie PID / On/Off / Pressure Switch, zmienna temperatura w kotle, na bojlerze przed grupami. Wodę ciekawie miesza z dwóch bojlerów i mierzyłem zawsze spada mi równo 90 stopni. Stabilny temperaturowo i ciśnieniowo. Świetnie intuicyjne przesuwaki góra/dół do steamera. Jedyna wada to kiepskiej jakości łyżki ale już poradziłem sobie z tym. w łyżkach VST plus naked VST 18g do doppio specialty. Szoty z dobrych ziaren warzę, bawię się w uzyski. Nie na włoskie czy hiszpańskie mieszanki bo są raczej stabilne i proste intuicyjnie i ściśle określone ale czasami można wycisnąć fajne rzeczy z nich.

w Alternatywach Drippery Tiamo x2 białe z drip stacją ale waga hendi zastępuję mi od długiego czasu dripstację. Chemex z Kone filter v3, Aeropress plus Able Disk, Syfon z materiałowym filtrem, Brewtc i kawiarka z palnikiem gazowym.

Młynki Ditting / Bizerba KF902, La Cimbali Magnum, Mazzer Mini E, Wilfa cgr-1, plus dwa rezerwowe Macapy Mx'y z tyłu w szkoleniowym - tam też zmienia się ekspres - L'anna albo Classica Line Iberitala. Dostaliśmy teraz do szkoleń Home Barista ECM Technica pro - przepięknie wykonany i działa bez zarzutów.

Fetco cbs 2021 - ustawiana i temperatura, czas i natrysk wody. Dobra opcja na mega powtarzalność. 

w młynkach zawsze jakiś komercyjny blend - Vergnano 900 albo Granaltura albo jak ostatnio dużo kombinacji z jasnych ziaren plus wypały od Szkutnika Guru Krzysztofa :). W drugim zawsze Specialty - przeróżne. Kawy, które mogę spokojnie powiedzieć, że mamy w ofercie to Tim Wendelboe, Koppi oraz Coffee Proficiency! zawsze jedna w opcji z trzech w DRIP MENU. Metoda dowolna ale także rekomendowana przez nas. Wiadomo.

Od poniedziałku wprowadzamy świeże codzienne muffiny, kanapki plus musli z jogurtem. Otwarci będziemy od 8.00 - 19.00. Muzyka leci wyjątkowa ;) wiadomo, projekcje filmów co jakiś czas. Barista Magazine do poczytania plus pełno ciekawych książek nie zgadniecie o czym.... hodujemy kawę (pewnie jakaś robucha) i traktujemy ją dobrze to nam rodzi liście w górę póki co :)

napijecie się u nas i tak zacniejszych rzeczy niż tylko tych z Menu - wystarczy tylko ukazać entuzjazm picia kawy, trochę porozmawiać i pijemy wspólnie :)   na miejscu wszelkie zabawki do kupienia i wystawka ekspresów :)

dobra to tyle bo same superlatywy ale kanapy są najwygodniejsze na świecie :))















poniedziałek, 28 stycznia 2013

Norwegia

często zastanawiam się jak tym razem będzie wyglądał powrót. Zawsze staram wracać się z uśmiechem, świeżym nastawieniem i energią na dalej. ale dziś nie wróciłem z tym zestawem. Ilekroć oszukuję się, że u nas i tak będzie dobrze, rzeczywistość zniża mnie do parteru. Patrzę na te smutne zmartwione twarze, narzekające, przeklinające na lewo i prawo... kurde nie ma się czym cieszyć. I tak się jeszcze cieszę, że jestem tak skonstruowany, że puszczam sobie funk na słuchawki i płynę zatopiony.. ale już czasami i to nie wystarcza..

Norwegia... bez stresu, bez nerwów, bez pośpiechu. Co wtorki i czwartki benzyna taniej dzięki kaprysowi Króla. Podatki... oddają z nawiązką (zus nie bankrutuje..), praca stabilna, pracownik trzy razy w miesiącu może bez podania przyczyny nie przyjść do pracy. Dzieci są odwożone od domu do szkoły busem. Nie ma systemu oceniania (bo po co?) woda za darmo - zdatna do picia - rewelacyjna, prąd wynosi Cię śmieszne pieniądze... długooooo by wymieniać.

miałem to szczęście, że znalazłem się na norweskiej wsi -nieopodal małego miasteczka Vikersund, więc poniekąd mogę więcej powiedzieć o przypadkowo zaczepionych Norwegach. Mili, uśmiechnięci, wiecznie się witają gestami ze sobą, spotykają się na spacerach, wychodzą na biegówki, spotykają się na ploteczki ;)
ciepli, nie odmówią pomocy, godni zaufania - uwielbiają ciasto marchewkowe i wszystko co z przelewu. 














cdn.

czwartek, 24 stycznia 2013

Vikersund

minął mi pierwszy dzień w Vikersund które położone jest 40 kilometrów na północny zachód od Drammen. Właśnie odbywają się tutaj mistrzostwa świata w skokach narciarskich a kawiarnia w której pracuje prócz tarasu z widokiem na skocznie mieści się od niej mniej więcej 500m :) za szyby patrząc na skoczków będę zalewał 2 dniowe kawki od Tima - cała oferta :)
kawiarnia ślicznie urządzona, świetna lokalizacja, przytulna, przeszklona a co najważniejsze z wpełni wyposażona kuchnią deserową. Tak jak przyznam się nigdy nie ciągnęło mnie do pieczenia dziś upiekliśmy 8 cookies z płatkami owsianymi, suszonymi morelami polane likierem domowej roboty z whisky z laskami wanilii, muffiny w ilości 8 sztuk i ciasteczka brownie z kakao.  pycha!  Widoki zapierają dech w piersiach. Rafał i Monika mieszkają na zboczu góry z widokiem na cały pas gór kilkukilometrowy.... jakiś kosmos... Jutro nieco więcej o coffee :) idę spać
Ps-piszę z telefonu dlatego nie wrzucam zdjęć, może jutro ogarnę

środa, 23 stycznia 2013

Overthinking



za dużo. od tygodnia zbieram się żeby sklepać całość na post o mleku a nie chce wrzucić pustych informacji.
co by się trochę wytłumaczyć za nikłą tutaj aktywność. Aktualnie na pograniczu zjazdu lecę do Norwegii -  dzięki Mihowi i Adamowi z Uno - na parę dni pracować na kawkach od Tima Wendelboe także jestem mega szczęśliwy - to jest właśnie to o czym zawsze marzyłem - podróże by parzyć dobre kawy! A co jest jeszcze lepsze zgadnijcie kto mnie przygarnie w Gdyni... :)) najlepsi z najlepszych :) Black&White Coffee!!!!!

czwartek, 10 stycznia 2013

Hunkute Espresso

Muszę niestety i z przykrością przyznać i pewnie co niektórzy spojrzą na mnie z niedowierzaniem, ale podczas całego pobytu w Kanadzie i kilkudniowej wizycie w Londynie nie napiłem się czegoś tak okropnie dobrego jak espresso Hunkute Espresso od Tima....

...pewnie dlatego, że posiedziałem nad nią, pobawiłem się i sparzyłem sobie takiego kocura że od godziny niczym nie popiłem.... masakra!

espresso to singiel z Etiopii, Sidama, Dalle, Heirloom Sidamo type; myta

aksamitna cytrusowa kwasowość rozpływająca się w ustach, w aromacie i smaku bergamotka, cytryna, jaśmin. Nuty suszonych owoców, może morela? Słodki finisz....    

palona 4.12.12 zebrana w grudniu 2011


                 nie uderza- zachwyca - po stwierdzeniu z Leszkiem - możemy pożerać takie co chwilę - czasami żałuję, że jeszcze nikt nie stworzył produktu spożywczego jak ciastka, tarty, musu o smaku espresso z jasnych ziaren......   może kwestia czasu??

anyway:


  • doza 20g na vst, tamper płaski  
  • mielenie wiadomo - drobne (zdjęcie poniżej)



  • 28sekund
  • 48ml w filiżance







wszystko warzyłem. mistrzostwo. Zmęczyłem prawie całą paczkę dziś 250g,  jednak dopiero jutro otwieram Hunkute od Koppi... zobaczymy...

.
.
.
.
.
.
.

a i w końcu zaopatrzyłem się w swoją Wilfe.





wtorek, 8 stycznia 2013

Belle Epoque

co skłoniło mnie do napisania tego postu? części Elektry Belle Epoque wyprodukowanej w 2006 roku. Co jakiś czas zaglądam jak to wszystko wygląda, co potrzebne jest do wymiany itd.

generalnie ekspres chodzi od 6lat w trybie ciągłym 7dni w tygodniu od 10-22(nie licząc świąt i przerw w dostawie prądu). Wyłączany jest na noc, codziennie są czyszczone grupy, co dwa, trzy dni proszkiem, raz w tygodniu w sodzie moczone są łyżki, powłoka zewnętrzna zeszła od naszej nadgorliwości bo używaliśmy żrących płynów do czyszczenia. Poza wymianami:
-pompy razy raz,
-sitek w łyżkach razy dwa plus druciki,
-sitek w grupach,
-uszczelek razy cztery,
-presostatów razy dwa,
-odkamienienia dwa razy całości czyli miedzianych przewodów i bojlera, filtrów metalowych z grupy,
-wymianie niektórych przewodów - poprzepalane, wysuszone i popękane od ciepła - nie ma się co dziwić - wszystko zamknięte jak w pocisku (nie bez powodu te typy maszyn nazywano bullet)

ekspres chodzi jak igła. Solidna, stara konstrukcja. Jak wszystkie Elektry przegrzewa wodę i trzeba spuścić jezioro zanim spadnie temperatura ale idzie się przyzwyczaić. Pracowałem na tym ekspresie bardzo długo, nauczyłem się na nim praktycznie wszystkiego, darzę go ogromnym sentymentem...

stoi i możecie z niego coś spić w Kawiarni Atmopshera w Toruniu!


ps.-ostatnia modernizacja jego była we wrześniu :)








wróciłem!

ogarnięty, świeży do działania i w pracy! nareszcie powrót do UNO! Nie macie pojęcia jak tęskniłem żeby stanąć u siebie za barem poukładać wszystkie zabawki i zacząć pracować... nie da się bez tego funkcjonować. trzy tygodnie to zdecydowanie za dużo. Dzięki Bogu jestem popaprany i codziennie musiałem  pogadać z kimś i napić się sporej dawki kofeiny! uratowało mnie to !

kompletując wszystkie zabawki przedstawiam dumny nasz arsenał!



18g, 20g, 22g


c-ripple



plus kone filtry do chemexa i aeropressu

czwartek, 3 stycznia 2013

Kanada

summary























































Kanada

jak tu opisać w krótkim streszczeniu okres dwóch tygodni? Chyba się nie da ale jeśli komuś będzie chciało się to czytać – będzie mi bardzo miło
 Zacznę od tematu kawy bo to przychodzi mi samo na język (albo raczej na palce)… Odwiedziłem większość Kawiarni, które klasowałbym jako najlepsze w Vancouver – każda z nich inna, swoja. Każda z nich robiąca to, na co my jeszcze troszkę poczekamy w Polsce – rynek Specialty jest tutaj ogromny.  Jeden powód - dlaczego jest tak duży? – ludzi w bród w kawiarniach. Nie będę rozpisywał się o sprzętach i lokalizacjach – to na wcześniejszych postach. To ludzie mimo wszystko napędzają budżet, realizowane plany i dają ogromną motywację do rozwoju – bo są klientami. A klient płaci – generalizując około 2-3 dolary za espresso, 3-5 za coś z filtra. Do tego jest codziennie (czasami nawet po 3-4 razy). Bo ich stać, bo jest rozwinięta kawiarniana kultura, bo wszędzie są karty lojalnościowe, bo po prostu kawa jest na każdym kroku – biura, sklepy, stacje, delikatesy, piekarnie, cukiernie – wszędzie stoi jakiś przelew. Poznałem tutaj fantastycznych ludzi z Prado Cafe, parunastu świetnych Kanadyjczyków z każdego chyba zakątka świata i jedną Polkę – Magdę - pracującą w świetnej Kawiarni Elysian Room (dystrybutor Synesso) – dzięki Paweł za kontakt – szkoda tylko, że tak późno.
 Każdy otwarty, uśmiechnięty, pomocny i miły. Nie bałbym się samemu wyjść do miasta na imprezę – nie patrzą na Ciebie krzywo, nie stoją jak słupy byle ich tylko przetrzeć i dostać po twarzy, każdy ma swój świat i panuje tutaj wszechobecna tolerancja. Będąc z Bratem włóczyliśmy się po mieście z muzyką w samochodzie, szaleliśmy jak college guys, J choć raz od dłuższego razu wyszalałem się na zapas – potrzebowałem tego. Dzięki Artur! aaaaaaaaaaaa no i jak mógłbym zapomnieć – na chillout fifa 2012, kill zone 3 z karabinkiem move, kotek na kolana i odpoczynek przy kominku albo muza w cadillacu i do Downtown…  kosmos!
Miasto do życia dla młodych ludzi nazwałbym małym rajem -  wszystko jest pod ręką. Ocean, góry, parki narodowe, każda możliwa rozrywka, każdy możliwy sport, każdy możliwy sklep z Waszymi ulubionymi płytami, ciuchami, cokolwiek. To w Vancouver znajdziecie. Po prostu. Zarabiasz średnio 1800 dolarów za etat, miesięcznie za pokój w dobrej lokalizacji płacisz około 600 dolarów z opłatami, jedzenie, imprezy, zajawka – pewnie coś jeszcze zostanie dla gospodarnego.
Jest jak w UK, pracujesz – żyjesz. Nie kombinujesz bo nikt tu tego nie robi, znajdziesz sobie jeszcze coś dodatkowego i następny hajs wpada na wydanie. Jest naprawdę dobrze. Jest jednak jeden warunek – musisz mieć znajomych albo być samotnikiem – wtedy się dostosujesz. Dla mnie chyba nie sprawia to żadnego problemu. Z resztą wiecie jak jest za barem – rozmowa – tutaj nabiera to dopiero znaczenia. Z każdym o wszystkim i wszędzie : )
Uwielbiam takie wyjazdy i poza corocznymi wyjazdami do Czech  od przylotu z Anglii ponad 4 lata temu nie byłem nigdzie dłużej. I nawet nie wiecie jak mi tego brakowało. Ci, którzy mnie znają pewnie choć raz słyszeli o tym, że gdzieś bym poleciał za granice…
 A najlepsze są wypady w miasto publicznym transportem, ze słuchawkami na uszach i mapą w telefonie – wolność…

Bądźcie pewni, że wrócę do Vancouver choćby na drugi trip

dzięki Artur i Martyna za wszystko!!!